czwartek, 20 listopada 2014

ROZDZIAŁ III Galway

       ROZDZIAŁ III GALWAY


Droga była męcząca i wyczerpująca,innym już brakowało sił,ja i Shorty wspieraliśmy innych

i utrzymywaliśmy na duchu,po paru minutach minęliśmy tabliczkę z napisem "Galway"

chcieliśmy przyspieszyć,lecz inni już nie mieli sił,więc zrobiliśmy mały postój,chciałem zobaczyć

co u Winessy,kucnąłem koło niej i spytałem troskliwie

-wszystko dobrze?

Winessa popatrzyła na mnie przymrużonymi oczami

-bywało lepiej-uśmiechnęła się

-za niedługo będziemy w Galway

Winessa przymrużyła oczy jeszcze bardziej

-za niedługo będziesz mogła odpocząć-rzekłem odgarniając włosy z czoła

Winessa nic nie odpowiedziała,zauważyłem że Winessa jest nieco spocona...miała gorączkę

zawołałem Shorty,ta szybko przybiegła i spytała histerycznie

-co się stało? coś nie tak?!

-Winessa ma gorączkę-odparłem patrząc jej prosto w oczy-wyciągnij tam jakiś eliksir

-ale jaki?-spytała jeszcze bardziej histerycznie

-przecież ty prowadzisz obserwacje-warknąłem na nią

Shorty zaczęła wywracać swoje kieszenie do góry nogami,wyciągnęła jakąś buteleczkę

-to nie to...-zapłakała Shorty

Wnerwiłem się,obróciłem Winessę na brzuch,rozdarłem jej pelerynę i odsłoniłem ranę

przyłożyłem rękę do rany i mocno się skupiłem wypowiadając po chwili słowa

-remefebris-w mojej ręce pojawiło się zielono-niebieskie światło,czułem jak moja cała energia

mnie opuszcza i stawałem się coraz słabszy,czułem się delikatny w nogach i rękach,wziąłem rękę

rana dalej była,ale Winessa nie miała już gorączki,padłem do tyłu na ziemię,czułem się taki

osłabiony i delikatny,Shorty pomogła mi wstać i oparła mnie o drzewo,Cedrik i Vinnie

podeszli do Shorty i zaczęli coś szeptać,zostało mi trochę mocy aby użyć magii,aby dowiedzieć

się o czym rozmawiają,tak więc szepnąłem

-aucupet-naglę słyszałem wszystko jak Shorty,Vinnie i Cedrik o czymś szepczą...

-Shorty,nie jest dobrze zbliża się kolejna grupa goblinów,jak się dowiedzieli że ich wytłukliśmy

to ostro się wnerwili...

-skąd to wiesz?-spytała Shorty patrząc mu prosto w oczy

-ja i Cedrik poszliśmy się rozejrzeć a tu naglę...gobliny,więc skryliśmy się w krzakach i tylko

słyszeliśmy że jak nas znajdą to mokrej plamy po nas nie będzie-odparł Vinnie

-nie wieżę wam,gobliny mają wrażliwy słuch,usłyszałyby was-odparła Shorty

-na szczęście nas nie usłyszały-odparł Cedrik

Shorty trochę pomyślała i powiedziała

-dobra,poinformujcie innych

Cedrik i Vinnie kiwnęli głowami i dużymi krokami poszli do reszty

-Finite-mruknąłem i moje zaklęcie przestało działać,sunąłem się i ukryłem twarz rękami.

Naglę informacje Cedrika i Vinnie sprawdziły się,po chwili zbliżała się do nas grupa wściekłych

goblinów,chciałem im dokopać ale nie mogłem się ruszyć odkąd pomogłem Winessie,wyciągnąłem miecz

z pochwy i podparłem się o niego,inni paladyni już byli gotowi do walki,i ruszyli ale parę goblinów

wyszło za drzew,jeden kierował się ku mnie,padłem na kolana...goblin już chciał mnie ukatrupić

kiedy w ostatniej chwili podciąłem mu nogi mieczem robiąc mu ogromne rany na nogach.Dźwignąłem się

i mimo braku energii poszedłem pomóc innym,wszędzie wokół siebie słyszałem uderzanie żelaza

krzyki i jęki,Winessę broniła Shorty i jej bracia,kiedy Vinnie zobaczył że walczę w takim stanie

dołączył do mnie i spytał zdziwiony

-co ty robisz? życie ci nie miłe-zaczął blokować ataki goblinów

-mam swój honor-odparłem odpychając goblina nogą

Walka była krótka ponieważ gobliny miały słaby oddział więc szybko się wycofały,zdecydowanie

będzie jak bez odpoczynku pójdziemy dalej.

Byliśmy już blisko Galway,wielu wszyscy zareagowali z ulgą

kiedy w oddali zobaczyliśmy wieżę obserwacyjną od razu pędem ruszyliśmy,po chwili zobaczyliśmy

i bramę miasta,koło bramy stali strażnicy co na ich pierwszy rzut oka wyglądaliśmy na krzyżowców

kazali nam się zatrzymać...

-stać!-krzyknął jeden z nich

-wpuście nas,jesteśmy paladynami-odparł Vinnie

-pokaż dowód-odparł strażnik

Vinnie odpiął pochwę miecza i pokazał mu znak przyczepiony do pochwy miecza,speszony strażnik

otworzył bramę i zeszedł nam z drogi,Galwaybyła średnim miastem,większość domów było

bliźniaki,po środku miasta stał ratusz,a obok komenda główna,trzy aleje dalej stał sklep z broniami

a najwięcej w tym mieście było sklepów z mięsem,Shorty zaproponowała aby ja,Cedrik,Felix i Winessa

zanocowali u niej,na początku zaprotestowałem,ponieważ nie chciałem być natrętny,Shorty jednak

wybiła mi to z głowy mocnym ciosem w policzek.Droga nie była długa,Shorty zapukała i chwilę

zaczekała,naglę drzwi otworzyła jakaś szczupła kobieta o rudych włosach,była nie co starsza,no

w średnim wieku,na twarzy miała pełno zmarszczek i na widok Shorty ucieszyła się bardzo

-witaj matko-przywitała się Shorty i przytuliła swoją mamę

-witaj córeczko,jak tam pobyt w akademii?

-całkiem nieźle,ale mam mały problem oni muszą u nas przy nocować,mają tutaj ranną dziewczynę

Matka Shorty przejechała po nas wzrokiem i jej wzrok stanął na jej córce

-no dobrze,wchodźcie-odparła cicho

Ja i Vinnie wprowadziliśmy Winessę do domu Shorty a reszta paladynów rozeszła się do swych domów

pomieszczenie w którym się znajdowałem było bogato ozdobione,na ścianach wisiały trofea czyli

łby zwierząt,tak jak łosia czy jelenia,podłoga była zakryta pięknym czerwonym dywanem

a na suficie wisiał żyrandol zrobiony ze złota,ale tej Shorty się powodziło

no,nic wprowadziliśmy Winessę do jakiegoś pustego pokoju,pokój był w sam raz,położyliśmy Winessę

na łóżku,a ta szybko zasnęła...

-tu będzie jej dobrze-odparła Shorty

-dziękuję...-odparł Cedrik

-za co? przecież to drobiazg-rzekła Shorty odciągając swoje włosy z czoła

Cedrik i Felix zamarli i speszyli się,Shorty wyszła,zbliżyłem się do Winessy,przykucnąłem

i zacząłem ją głaskać po policzku,wzdychnąłem cicho i usiadłem na łóżku,Cedrik podszedł do mnie

-chcesz potrenować?-spytał

-sam nie wiem-mruknąłem

-no chodź,lekka rozgrzewka ci nic nie zrobi-poklepał mnie po ramieniu

Nie zastanawiając się poszedłem z Cedrikiem do ogródka z tyłu domu Shorty,ogród był zaniedbany

więc był dobrym miejscem na trening,ale na mały trening przyłączyła się Shorty,najpierw

Cedrik na rozgrzewkę chciał powalczyć ze mną,nie było problemu,lecz ino Cedrik ruszył do ataku

uniosłem rękę i mruknąłem

-offentie-z ziemi wyskoczył korzeń o który potknął się Cedrik,wytrącając mu miecz z ręki

trzasnąłem go tępą stroną miecza w tyłek

-hej walczysz niesprawiedliwie-oburzył się Cedrik

-no co,trzeba było się uczyć magii,trzeba było?-odrzekłem z sarkazmem

-myślisz że jak masz do tego talent to możesz miotać zaklęciami we wszystkich?-odparła Shorty z

założonymi rękami

-dobra,Shorty ruszaj do boju-burknąłem i usiadłem na ziemi i obserwowałem jak Shorty i Cedrik się

nawalają.Wpadła mi do głowy taka myśl żeby przejść się po mieście,wstałem i spytałem

-pójdziecie ze mną do miasta?

-po co?-spytała Shorty

-rozejrzeć się,czuję że coś się święci-odparłem patrząc im w oczy,a potem zmarszczyłem brwi

-skoro tak mówisz,no to chodźmy.

Pochowali miecze i wyszliśmy zmierzając ku Ratuszowi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz